Od tego roku weszły w życie nowe przepisy dotyczące rodzicielstwa zastępczego. Dla wielu są one przełomowe i rewolucyjne. Są jednak i tacy, którzy uważają, że wprowadzenie w życie tego, co ładnie wygląda na papierze w rzeczywistości będzie bardzo trudne (a może nawet niewykonalne).

Najbardziej chyba przełomowym zapisem w nowej ustawie jest to, że rodzicom zastępczym przysługiwać będzie urlop. Można się zastanawiać dlaczego taki zapis pojawił się dopiero teraz, skoro rodzic zastępczy to jedna z najtrudniejszych profesji na świecie – mało który pracownik może powiedzieć z pełną odpowiedzialnością, że jest w pracy przez dwadzieścia cztery godziny na dobę i przez siedem dni w tygodniu. Potrzeba chwili wytchnienia jest więc oczywista. Dobrze więc, że zapis ten się pojawił. Źle natomiast, że w dalszym ciągu nikt nie wie na jakich zasadach miałby się ten urlop odbywać. Najwięcej kontrowersji budzi bowiem kwestia tego, co zrobić z podopiecznymi. Niektórzy mieli nadzieję, że starostwa i podległe im instytucje do opieki nad rodzinami zastępczymi będą organizowały obozy narciarskie lub kolonie letnie i wtedy rodzice mogliby odpocząć. Okazuje się jednak, że zamiast tego planuje się powołać do życia tak zwane „rodziny pomocowe”, które będą przyjmowały dzieci na okres urlopu ich rodziców zastępczych. Głupszego pomysłu nikt chyba nie wymyślił. Trudno przecież przypuszczać, aby rodzin takich udało się powołać wystarczająco dużo. A przecież okres, w jakim rodzice zastępczy mogliby wziąć urlop jest ściśle ograniczony przez zajęcia szkolne dziecka.
No related posts.